kreator rozdzielnic

v1.0.0

Wróć do listy poradników

Ile obwodów powinno być w mieszkaniu i jak je rozplanować?

„Ile obwodów wystarczy" to pytanie, na które inwestor chce usłyszeć jedną liczbę, a wykonawca zwykle odpowiada tą, która wynika z rozmiaru rozdzielnicy stojącej już w ścianie. To zła kolejność. Liczba obwodów jest decyzją projektową i podejmuje się ją przed kuciem bruzd, bo po zamknięciu ścian jest praktycznie nieodwracalna.

Podstawą planowania instalacji w budynkach mieszkalnych jest w Polsce N SEP-E-002. Warto od razu wiedzieć, jaki ma status: to norma stowarzyszeniowa, a stosowanie norm jest dobrowolne, o ile nie przywołuje ich konkretny przepis. W praktyce projektowej traktuje się ją jednak jako punkt odniesienia i tak też opieram na niej ten tekst.

Po co w ogóle dzielić instalację

Początkujący widzi w podziale głównie wygodę. Powodów jest więcej i wszystkie są techniczne.

Ograniczenie skutków awarii. Zwarcie w jednym odbiorniku wyłącza jeden obwód, a nie całe mieszkanie. To jest różnica między drobną usterką a nocą bez prądu i rozmrożoną lodówką.

Ułatwienie diagnostyki. Instalacja podzielona sensownie diagnozuje się metodą połowienia w kilkanaście minut. Mieszkanie na trzech obwodach potrafi zająć pół dnia.

Rozłożenie prądu upływowego. Każdy nowoczesny odbiornik odprowadza niewielki prąd przez filtr przeciwzakłóceniowy. Te prądy się sumują i przy jednej różnicówce na całe mieszkanie potrafią zbliżyć się do progu zadziałania: instalacja zaczyna wybijać losowo, choć nic nie jest uszkodzone.

Uniknięcie przeciążeń. Rozdzielenie odbiorników dużej mocy na osobne obwody jest jedynym poprawnym sposobem na przeciążenie. Podniesienie zabezpieczenia nim nie jest.

Zasada, od której się zaczyna

Najbardziej praktyczna reguła z N SEP-E-002 brzmi: na jednym obwodzie gniazd nie powinno być więcej niż dziesięć gniazd, przy czym gniazdo podwójne lub potrójne liczy się jako jedno.

To prosta zasada, a rozwiązuje większość dylematów. Jeżeli w salonie planujesz cztery punkty po dwa gniazda plus miejsce pod telewizor, jesteś już blisko granicy i drugi obwód jest naturalny.

Druga zasada, równie ważna, a rzadziej wypowiadana: oświetlenie i gniazda muszą być na osobnych obwodach. Powód jest praktyczny: awaria w gnieździe nie może zostawić pomieszczenia bez światła. Człowiek szukający po ciemku rozdzielnicy to sytuacja, której projekt ma zapobiegać.

Sam przekrój przewodu dla każdego obwodu to osobne zagadnienie. Opisuje je poradnik o doborze przekrojów przewodów do zabezpieczeń.

Co dostaje własny obwód

Osobnego obwodu wymagają odbiorniki dużej mocy oraz te, których awaria jest szczególnie uciążliwa. W typowym mieszkaniu jest to:

  • płyta grzewcza: zwykle zasilana dwufazowo lub trójfazowo,
  • piekarnik: osobno od płyty, nawet gdy stoją razem,
  • pralka i zmywarka: osobno od siebie,
  • podgrzewacz wody, jeżeli jest elektryczny,
  • kuchnia jako pomieszczenie: obwód gniazd kuchennych oddzielnie od reszty mieszkania, bo tam kumulują się odbiorniki o dużym poborze,
  • łazienka: osobny obwód gniazd,
  • lodówka: osobny obwód bywa uzasadniony, bo jej wyłączenie przy awarii innego odbiornika kosztuje najwięcej.

Do tego dochodzą instalacje, które kiedyś były egzotyką, a dziś są standardem: ładowarka samochodu elektrycznego, pompa ciepła, rekuperacja, fotowoltaika. Każda z nich to osobne, wydzielone zasilanie.

Ile to daje w sumie

Dla typowego mieszkania dwupokojowego wychodzi zwykle kilkanaście obwodów, dla domu jednorodzinnego kilkadziesiąt. Konkretna liczba zależy od metrażu i wyposażenia, więc nie ma sensu jej wróżyć. Sensowniejsze jest policzenie jej z listy pomieszczeń i odbiorników, zanim kupisz rozdzielnicę.

Właśnie dlatego kolejność ma znaczenie: najpierw lista obwodów, potem rozmiar rozdzielnicy. Odwrotna kolejność kończy się dopychaniem odbiorników do istniejących obwodów, bo „już nie ma miejsca".

Rezerwa, o której wszyscy zapominają

Rozdzielnica powinna mieć wolne miejsce, bo instalacja żyje dłużej niż wyposażenie mieszkania. Fotowoltaika, ładowarka, klimatyzacja, dodatkowy obwód w garażu. To wszystko dochodzi po latach.

Rozsądna rezerwa to około jednej piątej modułów, a przy okazji warto zostawić drożną drogę kablową do rozdzielnicy. Dołożenie aparatu do rozdzielnicy z zapasem to godzina pracy. Wymiana rozdzielnicy na większą to skuwanie ściany.

Liczbę modułów, rozkład aparatów i rezerwę najłatwiej sprawdzić na rysunku. Możesz rozplanować całą rozdzielnicę w DINBoard, zanim zamówisz obudowę.

Podział na różnicówki

Sam podział na obwody nie wystarczy, jeżeli wszystkie trafią pod jedną różnicówkę. Wtedy jej zadziałanie i tak wyłącza całe mieszkanie, a prądy upływowe wszystkich odbiorników sumują się na jednym aparacie.

Praktyczne minimum to rozdzielenie instalacji na co najmniej dwie różnicówki, tak by awaria nie gasiła całego lokalu. W większych instalacjach naturalne jest przypisanie osobnej różnicówki do stref: część dzienna, część nocna, kuchnia i łazienka, instalacje zewnętrzne.

Obwody zewnętrzne (ogród, taras, garaż) warto wydzielić szczególnie starannie. To one najczęściej wnoszą wilgoć i to one wybijają po deszczu.

Typowe błędy

Wszystkie gniazda w mieszkaniu na jednym obwodzie. Spotykane w starszych instalacjach i przy tanich modernizacjach. Każda usterka gasi cały lokal.

Oświetlenie razem z gniazdami. Zwarcie w lampce nocnej zostawia mieszkanie bez światła i bez gniazd jednocześnie.

Brak wydzielenia odbiorników dużej mocy. Pralka i zmywarka na wspólnym obwodzie z resztą kuchni to gotowy przepis na przeciążenie przy jednoczesnej pracy.

Rozdzielnica kupiona przed policzeniem obwodów. Wymusza kompromisy na etapie, na którym już się ich nie da naprawić inaczej niż kuciem.

Brak opisu obwodów. Nie jest to błąd projektowy, ale kosztuje przy każdej późniejszej awarii. Opis powstaje najtaniej w trakcie prac.

Na koniec

Dodatkowy obwód kosztuje na etapie budowy zwykle kilkaset złotych z przewodem i aparatem, a po zamknięciu ścian kilka tysięcy razem z kuciem i malowaniem. To jedyna rzecz, którą warto zapamiętać z tego tekstu, jeżeli rozmawiasz z inwestorem, który chce oszczędzić na rozdzielnicy.